pisanie
fot. www.pixabay.com

Siedemnastolatek z Kanady, Mike Rowe, postanowił w kreatywny sposób wykorzystać podobieństwo swojego imienia i nazwiska do nazwy giganta z Redmond. Dołączył do swoich danych końcówkę soft i zarejestrował domenę mikerowesoft.com.

Pomysł szybko spotkał się z reakcją Microsoftu, który uznał, że strona narusza prawa firmy i wprowadza klientów w błąd. W listopadzie ubiegłego roku Rowe otrzymał list od prawników z żądaniem przekazania domeny. Nastolatek nie zamierzał jednak oddawać jej bez rekompensaty.

– Nie mogłem oddać mojej strony, ponieważ włożyłem dużo czasu i wysiłku w jej stworzenie i spopularyzowanie mojego nazwiska, wykorzystując do tego kartę kredytową. Jeżeli straciłbym swoją domenę, wówczas straciłbym także czas i pieniądze, jakie na nią wydałem – tłumaczył Mike Rowe.

Microsoft zgodził się na wypłatę odszkodowania, ale zaproponował jedynie 10 USD, co miało pokrywać koszt rejestracji.

– Byłem zaskoczony, że mogli zaproponować tak niską kwotę, która miała mnie skłonić do oddania Microsoftowi mojej domeny. W odpowiedzi opisałem, jak wiele pracy kosztowało mnie stworzenie strony i określiłem, że jest ona warta co najmniej 10 000 USD. Otrzymałem odpowiedź, że nie zapłacą mi nic ponad 10 USD, więc postanowiłem ignorować wszystkie maile. Od tego czasu więcej się już nie odezwali – relacjonował Rowe.

Sprawa trafiła do sądu i stała się jednym z głośniejszych sporów dotyczących praw do domen internetowych.

Źródło: www.biznesnet.pl